Meltié Chocolatier Nuts Trio
Marabou Daim
Marabou Daim
Producent: Mondelēz International, wyprodukowano w Szwecji
Masa netto: 170 gramów
Cena: 14,99 zł (promocyjna), Rossmann
Marabou Daim dostępne w Rossmannie
Szwecja jako kraj pochodzenia czekolady nie była na razie dotychczas licznie reprezentowana na blogu. Dziś w zasadzie się to nie zmieni, bo testować będę ponownie czekoladę Marabou zakupioną w Rossmannie, ale tym razem będzie to wersja smakowa Daim. Jeżeli interesuje Was historia Marabou, to zapraszam do recenzji Mjölkchoklad. Ponieważ nie jestem typowym słodyczożercą, a moje zainteresowania koncentrują się głównie na czekoladzie, nie miałam pojęcia czym jest Daim.
Poczytałam i już wiem. :) Daim pierwotnie znany był w Skandynawii jako Dumble, a w Wielkiej Brytanii jako Dime. Jest to kultowy szwedzki batonik w latach 50. XX wieku. Jego historia jest ciekawa – szwedzka firma Marabou chciała stworzyć własną wersję amerykańskiego batona Heath, jednak licencjodawca z USA nie chciał wyjawić im dokładnej receptury. Szwedzcy cukiernicy stworzyli więc własną wersję. We wnętrzu Daima znajduje się chrupiący, twardawy karmel maślano-migdałowy (tzw. butter toffee), oblany gładką, mleczną czekoladą. Sam batonik słynie z tego, że maślano-migdałowe wnętrze jest mocno chrupiące, charakterystycznie "strzela" w zębach i powoli rozpływa się na języku, łącząc mocny, lekko palony smak maślanego karmelu ze słodyczą mlecznej czekolady. Batonik z takim nadzieniem kompletenie mnie nie interesuje (ale nie jest to jakaś szczególna dyskryminacja, bo nie lubię Marsów, Snickersów, Pawełków itp.), ale może jako ślady smakowe zatopione w wysokomlecznej czekoladzie będzie do zaakceptowania.
Podobno jest to absolutny klasyk w Skandynawii i jedno z najbardziej udanych połączeń w historii marki Marabou.
Opakowanie to złota polipropylenowa koperta z nazwą Marabou, logiem "M" i miniaturką opakowania Daim. Tabliczka jest dość gruba i dzieli się na 21 kosteczek.
Skład czekolady mlecznej Marabou Daim
Składniki: cukier, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, olej palmowy, serwatka w proszku (z mleka), odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, permeat serwatkowy (z mleka), migdaly (1 %), słodzone skondensowane mleko odtłuszczone, emulgator (lecytyny sojowe), sól, aromaty.
Masa kakaowa minimum 30%.
100 gramów tej czekolady ma wartość energetyczną 544 kcal, zawiera 32 g tłuszczów, 60 g węglowoganów (w tym 59 g cukrów), 3,8 g białka i 0,49 g soli.
Skład to klasyczny przykład rynkowego kompromisu giganta koncernowego (marka należy do koncernu Mondelez, stąd pewne podobieństwa technologiczne do czekolad Milka). Z jednej strony dostajemy unikalny dodatek chrupiących migdałów i skondensowanego mleka, z drugiej – wyraźny ślad oszczędności na bazie.
Sama masa czekoladowa ma 30% masy kakaowej (standard rynkowy dla czekolady mlecznej) i wykorzystuje prawdziwy tłuszcz kakaowy oraz miazgę. Niestety, w składzie bardzo szybko pojawia się olej palmowy. Prawdopodobnie jego część pochodzi z technologii samego karmelku Daim, ale jego wysoka pozycja sugeruje, że służy też jako tańszy nośnik tłuszczu.
Co więcej, obok tradycyjnego mleka w proszku i serwatki, producent dorzucił permeat serwatkowy. Permeat to bardzo tani, silnie przetworzony produkt uboczny przemysłu mleczarskiego (głównie laktoza i sole mineralne), który w tanich słodyczach służy po prostu za tani, słodki wypełniacz masy.
A co z atrakcją, jaką powinien być dodatek karmelowo-migdałowy? W składzie widzimy migdały (1%) oraz słodzone skondensowane mleko odtłuszczone, które w połączeniu z solą dają ten specyficzni lekko palony, maślano-orzechowy smak chrupiącego toffi. Samych migdałów jest tu zaledwie 1% – reszta chrupkości opiera się po prostu na skarmelizowanym cukrze i tłuszczu.
59 g cukrów na 100 g to bardzo wysoki wynik, nawet jak na czekoladę mleczną. Patrząc na skład, Marabou Daim to typowa, przemysłowa, wysokocukrowa produkcja spod szyldu koncernu Mondelez. Maksymalny poziom łakociowości, dietetyczny grzech ciężki. Sprawdźmy, czy smak choć trochę rozgrzeszy tę czekoladę.
Recenzja czekolady Marabou Daim
Czekolada pachnie bardzo słodko. Wyraźnie wyczuwalny jest zapach karmelu i bardzo słodkiego mleka – trochę jak mleczko skondensowane. Kakao o zapachu "ogólnym", bez konkretnych nut. Zwyczajowo dla czekolad wysokomlecznych.
Tabliczka łamie się łatwo. Kosteczka w ustach startuje bardzo szybko, a pierwszym wyczuwalnym akcentem smakowym jest karmel. Roztapiająca się czekolada mleczna ma konsystencję bardzo gładką i bardzo gęstą. Jest smak ogólnokakaowy totalnie pobity przez mleko i karmelem, a następnie zaczyna się cukrowe drapanie. Szybko zaczynają dołączać twarde kawałki słonego karmelu. Jest ich dość dużo. Gdy czekolada całkowicie się rozpuści, w ustach zostają spore, twarde, bardzo słodkie grudki karmelu o ciekawym posmaku tofii. Po rozpuszczeniu tych kawałków pozostaje kilka drobinek migdałowych, ale nie da się odgadnąć po smaku, że to właśnie odrobina migdałów – ot, jakieś okołoorzechowe kawałki. Bardzo słodko, podniebienie podrapane.
Ponieważ recenzując Mjölkchoklad zasłodziłam się totalnie jednym kawałkiem, tym razem przekroiłam sobie kostkę na pół – stąd "kosteczka". Duży dodatek karmelu a la Daim spowodował jednak efekt zasłodzenia i podrapania podniebienia już przy tak małej porcyjce. Zapewne sama jadłabym tę tabliczkę przez miesiąc. To totalnie nie jest produkt dla mnie. Ale od czego mam niezawodnych domowych testerów.
I tym razem testerzy byli zgodni. Choć bazowa, mleczna tabliczka Marabou wydała im się zbyt słodka i nudno-nużąca, to dodatek karmelowych, lekko solonych kryształków w pewien sposób uatrakcyjnił dla nich wersję Daim. Zarówno młodsi testerzy jak i dorosły miłośnik czekolad mlecznych uznali, że ta wersja jest lepsza i ciekawsza. Bardzo, bardzo, bardzo łakociowa, ale apetyczna i o wysokiej smakowitości. Czekolada nie zniknęła od razu, ale ubywało jej systematycznie. Troje domowych testerów częstowało się kolejnymi kostkami przez trzy dni.
Podsumowując, Marabou Daim to tabliczka totalnie słodka, prawdziwy król intensywnych, wręcz ekstremalnie łakociowych doznań. Jesteśmy za siednioma górami i siedmioma morzami od stonowanej słodyczy i nut smakowych kakao.
Komu może zasmakować taka czekolada? Przede wszystkim fanom chrupiących akcentów i karmelu Daim. Jeśli gryziecie czekoladę i uwielbiacie strzelające w zębach, twarde toffi, lekko słone nuty i wielowarstwową strukturę w słodyczach, ta wersja jest dla Was. Zadowoleni będą też konsumenci o wysokiej tolerancji na słodycz. Jeżeli interesują Was wyłącznie najsłodsze czekolady mleczne – takie w amerykańskim stylu – to myślę, że warto spróbować Marabou Daim.
Pozdrowienia dla wszystkich Czekoladomaniaczek i Czekoladomaniaków!
czekolada.blog powstaje na blockchainie HIVE
Odwiedź jeden z frontendów: hive.blog, peakd.com, ecency.com i poznaj innych twórców.
Chcesz wiedzieć więcej? Z polską społecznością porozmawiasz na openhive.chat - kanał #polish.